PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
.
„Ten dzień będę pamiętał zawsze” - Jerzy Borowczak o początku Strajku Sierpniowego. WIDEO i ZDJĘCIA
„Ten dzień będę pamiętał zawsze” - Jerzy Borowczak o początku Strajku Sierpniowego. WIDEO i ZDJĘCIA
W dniu 14 sierpnia 1980 roku o godz. 6 rano rozpoczął się w Stoczni Gdańskiej im. Lenina słynny strajk, zakończony podpisaniem Porozumień Sierpniowych. O tej samej godzinie w środę, 14 sierpnia 2019 r. w rolę przewodnika po stoczni wcielił się jeden z organizatorów tego protestu, dawny działacz antykomunistyczny Jerzy Borowczak. Oto jak wspomina tamten czas.
Jerzy Borowczak przed historyczną Bramą nr II Stoczni Gdańskiej
Jerzy Borowczak przed historyczną Bramą nr II Stoczni Gdańskiej
zdj. Przemek Szalecki/gdansk.pl


O godzinie 6.00 słońce nad Gdańskiem dopiero co wstało. Pora wczesna, ale nie przypadkowa, bo 39 lat temu właśnie o tej godzinie Jerzy Borowczak wraz ze swoim kolegą Ludwikiem Prondzyńskim zmierzali do stoczni. Mieli rozpocząć strajk, który jak się okazało zmienił historię Polski i Europy. Teraz - 39 lat po tych słynnych wydarzeniach - podczas spaceru z Jerzym Borowczakiem po historycznych terenach Stoczni Gdańskiej im. Lenina śladami tamtego sierpniowego protestu wybrała się kilkunastoosobowa grupa chętnych. Ważne było wsłuchanie się w osobiste wspomnienia. Historia opowiadana przez uczestnika wydarzeń ma zawsze ogromną, emocjonalna przewagę nad naukowymi opracowaniami.

- To jeden z takich dni, które będę pamiętał zawsze. Przygotowywaliśmy się do strajku przez siedem dni i przyszedł ten dzień, kiedy ten strajk trzeba było tu w stoczni zacząć. I właśnie mniej więcej o tej porze spotkaliśmy się tutaj z Ludwikiem Prondzyńskim i weszliśmy na stocznię - wspomina Jerzy Borowczak.

Spacer z Jerzym Borowczakiem po terenach stoczniowych śladami strajku z sierpnia 1980 r.
Spacer z Jerzym Borowczakiem po terenach stoczniowych śladami strajku z sierpnia 1980 r.
zdj. Przemek Szalecki/gdansk.pl

 

Jego opowieść o tym, jak doszło do wybuchu sierpniowego strajku w 1980 r. zaczyna się od towarzyskiego spotkania działaczy opozycji w mieszkaniu lekarza Piotra Dyka we Wrzeszczu przy ul. Sienkiewicza 10. Z aresztu wyszli wówczas Tadeusz Szczudłowski i Dariusz Kobzdej, zatrzymani po wystąpieniach, które miały miejsce w dniu 3 maja pod Pomnikiem Króla Jana III Sobieskiego. Koledzy z opozycji postanowili serdecznie ich powitać. To właśnie wtedy Anna Walentynowicz powiedziała, że zwolniono ją właśnie dyscyplinarnie z pracy za działalność opozycyjną. Lech Wałęsa zaproponował zorganizowanie w jej obronie strajku.

W organizację protestu - jak wspomina Borowczak - zaangażowali się też Bogdan Borusewicz i Henryk Felski.

- W listopadzie kończyłem 22 lata, więc miałem wtedy 21 z hakiem. Byłem po wojsku, byłem kawalerem - mówi Borowczak i nie ukrywa, że w stoczni wciąż żywa była pamięć o stłumionych siłą przez milicję i wojsko robotniczych protestach na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. - Mieliśmy w sobie dużo odwagi młodzieńczej i liczyliśmy się z tym, że jak ten strajk się nie uda, czy też się uda, a potem nas wyłapią, że możemy pójść do więzienia. Byliśmy na to mentalnie przygotowani.


Zobacz relację wideo ze spaceru z Jerzym Borowczakiem:


Uczestników spaceru z Jerzym Borowczakiem interesowało wiele szczegółów sprzed lat. Pytali o postulaty, o okoliczności zakończenia pierwszego strajku, o to, czy Lech Wałęsa faktycznie przeskoczył mur zakładu. Borowczak przypominała wiele szczegółów i sytuacji z czasu strajku, wiele też mówił tamtejszych o realiach pracy w stoczni.

- Stocznia była wtedy jednym z najlepiej zarabiających zakładów w Trójmieście, lepiej niż Rafineria czy Siarkopole. Natomiast był tu strach sprzed dziesięciu lat, z roku 70-ego i kiedy na wydziale K-5 rozpoczynałem ten strajk, to oczywiście młodzi koledzy, którzy mieszkali w hotelach robotniczych czy na kwaterach, byli bardziej odważni. Ale ci, co pamiętali rok 70-ty mówili: „Co wy robicie?”, „To lawina, powtórzy się rok 70-ty” - przypomina Borowczak. - Była taka atmosfera strajkowa w Polsce. Myślę, że po wizycie Jana Pawła II ludzie byli coraz bardziej odważni. Naszym celem było przede wszystkim zaprotestowanie przeciwko metodom, które stosuje władza. Mieliśmy dwa postulaty ekonomiczne, bo wiedzieliśmy, że to najlepiej zadziała: podwyżka, dodatek drożyźniany. No i oczywiście postulat, który to wszystko przykrywał: przywrócenie Anny Walentynowicz do pracy. Liczyliśmy, że część ludzi może zaprotestować.

W opowiadaniu o realiach pracy w dawnej stoczni bardzo przydała się okazała makieta zakładu znajdująca się w Sali BHP
W opowiadaniu o realiach pracy w dawnej stoczni bardzo przydała się okazała makieta zakładu znajdująca się w Sali BHP
zdj. Przemek Szalecki/gdansk.pl

 

Poranny spacer z Jerzy Borowczakiem zorganizowało Europejskie Centrum Solidarności. Zakończył się on w historycznej sali BHP, gdzie Międzyzakładowy Komitet Strajkowy po dwóch tygodniach strajku podpisał 31 sierpnia 1980 r. z rządem PRL Porozumienia Sierpniowe.

Czytaj też: 14 sierpnia 1980. Stoczniowcy w Gdańsku rozpoczynają strajk, który zmienił Polskę i Europę

 

 

Marek Wałuszkowww.gdansk.plmarek.waluszko@gdansk.pl
Marek Wałuszko - najnowsze
Marek Wałuszkowww.gdansk.plmarek.waluszko@gdansk.pl
Marek Wałuszko - najnowsze